„Niech żyje bal, drugi raz nie zaproszą nas wcale.”

Ten bal niewiele ma z klasyki, jest głośny, a ostateczny przekaz daje się opisać jednym słowem – “szum”. W rezultacie historyczne wydarzenia pozostają niezauważone lub zignorowane.

„Wszystko drożeje”, pandemia, inflacja, ceny energii, wojna, podwyżki stóp procentowych, drożejące hipoteki, wysokie raty, nadpłaty kredytów (czy warto?), taniejące jednocześnie akcje, obligacje, kryptowaluty, coraz trudniej kupić i… sprzedać nieruchomość. Do tego walka z inflacją polegająca na utrzymywaniu realnych ujemnych stóp procentowych i podnoszeniu płacy minimalnej. – to przekaz z tzw. mediów informacyjnych. Gdybyśmy przeczytali coś takiego w pamiętnikach kogoś sprzed stu lat myślelibyśmy: jak to możliwe, że ludzie na to pozwolili (do tego doprowadzili).

Czas jest najlepszym sędzią i nauczycielem – ujawnia wszystko, także odpowiedź na to pytanie: jak to możliwe że do czegoś (niewyobrażalnego, strasznego) doszło? Otóż właśnie tak, jak dziś na naszych oczach. Znajdujemy się obecnie w samym środku (najprawdopodobniej) epokowych przemian – kryzysu jaki na gruncie danych już dawno pobił wszystko co Świat wcześniej widział… Mimo to nadal wiele pytań dla wielu głów pozostaje bez odpowiedzi… Wszystko stanie się jasne post factum, kiedy nagłówki prasowe i dumne miny medialnych ekspertów podadzą precyzyjne wyjaśnienia: co właściwie się działo. Tyle, że… wtedy karty będą już rozegrane.

Zainteresowanych czynnym uprawianiem tego sportu zamiast oglądania wyłącznie powtórek i analiz zdarzeń minionych – zapraszam dalej.

Zdolność do odcedzenia informacji istotnych od bezwartościowych to sztuka. Jak wiadomo sztuka przynosi fortuny pośmiertnie, dlatego mając nieco krótszy horyzont na myśli uczyniliśmy ze sztuki cedzenia informacji – rzemiosło. Nie mylić z monopolem na prawdę, nazwijmy to zwiększeniem prawdopodobieństwa opierania się na przesłankach istotnych. 😉

Myślę, że zaistniałe warunki gospodarcze klarownie wykładają, że sprawy finansowe można ignorować, aż do dnia kiedy… ignorować się ich nie da. Co więcej, to proces cykliczny. Okoliczności te zaszyte są głęboko w konstrukcji współczesnego systemu finansowego Świata i jakkolwiek to zabrzmi: dawały, dają i (bez zmiany reguł) dawać będą o sobie znać.

4 grudnia 2021 opublikowaliśmy post “Insiderzy wysyłają jasny sygnał…”, który subtelnie sugerował z odpowiednim wyprzedzeniem co robią tzw. “smart money”.

Post starzeje się wdzięcznie:

Słupki to tygodnie.

18 marca 2020 opublikowaliśmy post “Wirus, który pochłonie więcej ofiar niż Sars-Cov-2”. (klikając w tytuł/link przejdziesz do tej publikacji).

Ten post również starzeje się z klasą:

Pandemia koronawirusa nie jest powodem niewydolności globalnego systemu finansowego. Jest to jedynie zdarzenie unaoczniające zakumulowane przez lata nieefektywności na rynku. Nie jest (i nie było) konieczne przewidzenie pandemii, by być przygotowanym na zastane dziś okoliczności.

GFC czyli kryzys z lat 2007-2009 widoczny na notowaniach SP500 „wyrysował” bardzo podobny przebieg zdarzeń do obecnej sytuacji. Nawet z klasycznym „Dead-Cat-Bounce” czyli „odbiciem martwego kota” trudno nie zauważyć podobieństwa (jest jakiś urok w koncepcji, że zachowania ludzkie ujęte jako wykres notowań są fraktalne):

Jeśli na codzień nie oglądasz tych wykresów szanowny Czytelniku to kluczowa jest ta perspektywa:

Kryzys Subprime rozlał się na cały Świat i cofnął notowania S&P500 do poziomów sprzed 10 lat (do 1998 roku). Wówczas stymulacja monetarna (i zależność rynków od Banków Centralnych) osiągała mikroskalę wobec dzisiejszej. Dlaczego poziom spadków może być głęboki to temat na książkę, dlatego nie przedłużając załóżmy, że po prostu może taki być (nie będzie to naiwne wobec danych historycznych). Korekta do poziomów sprzed około 30, 20 i 10 lat (tak to jest ten sam poziom odniesienia) – czyli do około 800 punktów oznaczałaby spadek o 80% z dzisiejszych poziomów… Wydaje się niemożliwe jednak czynników potęgujących nie brakuje: poziom globalizacji i powiązań nieporównywalny z żadnym z poprzednich „współczesnych kryzysów”, baza monetarna (nie tylko USD) dalece większa niż w 2001 i 2008 roku, istnieją czynniki zewnętrzne, które stanowią swego rodzaju szoki dla tworzonych w ostatnich latach modeli finansowych (skutki polityki wobec covid oraz polityki wobec wojny Ukrainy i Rosji).

Istnieje tylko jedno rozwiązanie utrzymujące notowania wysoko – powrót do QE i dodruku… Czyli jeszcze większy problem w przyszłości. Czym różni się on od tego z lat 2007-2009?

Smart money ubezpiecza się na rekordową wartość.

Instytucjonalni traderzy wykupują opcje put za rekordowe 8 miliardów usd (ang. billions usd).

Źródła: w opisie grafiki

Szybkie wyjaśnienie: Opcja put to umowa, w której nabywca wpłaca pewną kwotę w formie bezzwrotnej opłaty, a wystawca zobowiązuje się do wypłacania mu różnicy pomiędzy uzgodnioną ceną (strike) a ceną jaką uzgodniony walor (np. akcja) osiągnie w dniu rozliczenia (opcja europejska) lub w dowolnym dniu do dnia wygaśnięcia (opcja amerykańska).

Ten rekord, choć imponujący na wykresie, wypada odnieść do obecnych waluacji. Indeks S&P500 w 2008 roku (ostatni rekordowy odczyt) to 1400-1500 pkt, dzisiaj 3900. Niewiele myśląc składam te dwie informacje w jakiś intuicyjny wskaźnik (wymyśliłem patrząc na wykres na potrzeby własnego wnioskowania): (Premium on open-to-buy puts)/SP500.

Teraz przyjmuję, że w 2008 ten wskaźnik miał wartość jeden (żeby nie liczyć dużo na trudnych liczbach). W rezultacie realny rekord na dziś wymagałby nie 8mld USD a ponad 11 mld USD. Czyli nie ma rekordu… Nie mniej, nominalnie szczyt z 2008 został pobity już jesienią 2021, gdy pisaliśmy o dużych ruchach insiderów. Co wydarzyło się od jesieni 2021 do dziś wiemy. Teraz odczyt jest dwa razy wyższy. We wnioskowanie szanownego odbiorcy nie ingeruję i pozostawiam swobodę.

Insiderzy znów bardzo aktywni – poniżej ciekawsze transkacje:

Satya Nadella, CEO Microsoft sprzedał 840 000 akcji Microsoftu tuż przed Świętem Dziękczynienia 2021 za około 285 mln USD. Analitycy szybko WSJ wyjaśnili, że chodziło o plany opodatkowania długoterminowych zysków kapitałowych i można było odetchnąć z ulgą ;). Była to sprzedaż około połowy posiadanego pakietu akcji. Dziś dobrze poinformowany Pan Nadella sprzedaje już mało bo tylko za 14 mln USD (około 55 555 akcji przy cenie 252,22 usd).

Amy Hood, CFO Microsoftu następnego dnia również sprzedaje akcje firmy najwyraźniej za 20 mln USD, najwyraźniej zainspirowana porannymi pogaduchami przy kawie w firmie. 😉

W branży Healthcare, która w ostatnich latach na zdrowiu co najmniej nie podupada:

CEO Moderny z kompanami z C-level jednego z dwóch największych producentów szczepionek na Covid-19 sprzedają akcje za 13 mln USD.

Naturalnie wypadałoby odnieść powyższe dane do wielkości posiadanych udziałów, wolumenów obrotu itp. ale nie jest to blog na którym “zbieramy lajki” więc nie będzie tabelki z gotowymi informacjami, proszę o zrozumienie.

PK